Strona domowa » Motoryzacja » Targi Motor Show zakończone

Targi Motor Show zakończone

Premiery i nowości motoryzacyjne, dwustu wystawców i ponad 96 tysięcy zwiedzających to wydarzenia jakie towarzyszyły od 27 do 30 marca targom Motor Show. Wśród nowości zaprezentowano takie auta jak: porsche macan, mercedes klasy S coupe, mercedes klasy V, volkswagen golf sportsvan, infiniti Q50, jeep cheronee, nissan note, Rolls-Royce wraith. Emocje wzbudziły również jedyna w Polsce alfa romeo 4C, superoszczędny i kosmiczny volkswagen XL1, piękne maserati ghibli czy hybryda kia provo.

Poznań stał się stolicą miłośników jedno- i dwuśladów, maszyn o potężnej mocy i urzekającym wyglądzie. Nie zabrakło również pięknych kobiet ale największe emocje budziły tym razem modele samochodów, motocykli i camperów oraz samolotów.

Łącznie zagospodarowano 10 pawilonów oraz teren zewnętrzny, czyli około 50 tys. m kw. powierzchni wystawienniczej, co sprawia, że poznańska impreza zarówno w skali kraju, jak i Europy Środkowo-Wschodniej nie ma sobie równych.

Międzynarodowe Targi Poznańskie zawsze oferowały największe wydarzenie skupiające zarówno profesjonalistów, jak i miłośników motoryzacji. Tegoroczne Motor Show oddało optymistyczne nastroje w branży, prezentując silną pozycję branżowych liderów.

Dr Andrzej Byrt, prezes Zarządu MTP otwierając imprezę także postawił na nowinki, najpierw przemówił za pośrednictwem mobilnego ekranu a następnie wjechał na dwukołowym segway-u. Nie krył radości, że koncern Volkswagen ponownie inwestuje w Polsce i buduje fabrykę samochodów dostawczych. Volkswagen Group zajął cały pawilon, by pokazać swoje auta, bowiem posiada w swojej stajni również skodę, audi, lamborghini, bentley, seat, porsche oraz motocykle ducati. Koncern zaprezentował także samochody użytkowe. Stoisko Volkswagen Group zdobyło nagrodę Grand Prix. Zwiedzających nie zabrakło także na stoiskach innych marek, jak choćby firm mazda, suzuki, mitsubishi, peugeot, hyundai, lexus, citroen, fiat, abarth, lancia, ford.

Atrakcją był także salon motocyklowy. Za sukces potraktować można obecność Harleya-Davidsona z globalnym stoiskiem. Imponująco prezentowało się również stoisko BMW oraz rodzimy Romet. Motocykle i skutery podziwiać można było na stoiskach Piaggio, Vespa, Gilera a także amerykańskiej legendy – motocykli Indian. Wśród wystawców pojawili się również ASP Group, Triumph, Modeka, KTM, Yamacha, Lidor, Kaliński, Ruady Śrem, Parts Europe, Junak, ATV Sweden. Odbył się także finał Custom Festivalu, czyli rywalizacji najpiękniejszych motocykli.

Niebywałym powodzeniem cieszyła się wystawa samochodów caravaningowych. Domy na kółkach przykuwały uwagę nowoczesnymi sylwetkami i bogatym wyposażeniem. W tym roku pojawili się bowiem przedstawiciele firm Balcamp, S-Camp, Romer, Buskamper, Europa Pampers, Polcamp, Caravan, Easy Amper, Wadowscy, Hobby, Elcamp, 2N Everpol, CarGo, Camel Camp, Mika, Truma, Smolicz i Meva-Pol.

Targi oceniali znawcy motoryzacji. Zarówno Adam Kornacki, jak i Martin Śliwa wskazali na nowy model porsche. Macan, to ich zdaniem samochód przyszłości, którego brakowało na polskich drogach. Również marka mercedes benz zdobyła dwa wyróżnienia.Szymon Sołtysik zwrócił uwagę na zróżnicowana ekspozycję marki, natomiast Piotr Wielgus zachwycił się nową S klasą coupe. Patryk Mikiciuk wskazał na model nowej Warszawy, która pozwala – z udziałem firmy Lexani – ponownie uwierzyć w krajową produkcję. Włodzimierz Zientarski docenił zarówno polskie korzenie, jak i ekologiczność modeli Melex. Nie tylko sentymentalizmem, ale także uznaniem dla pracy i włożonego w nią serca wykazał się Stanisław Sewastianowicz. Wskazał bowiem na wystawę Automobilklubu Wielkopolskiego oraz Otomoto – Oldtimery: before&after. Nie zabrakło również akcentu motocyklowego, a to za sprawą Mateusza Miziołka, którego urzekł model BMW RnineT. Jacek Ociepko także oddał swój głos na jednoślad. Wskazał motocykl ducati monster 1200. Wśród nagrodzonych znalazł się również Romet Cafe 50, który urzekł Lecha Potyńskiego. Motor Show 2014 to dwa tory offroad’owe, po których jeździły jeep oraz skoda yeti. FOT. TOMASZ ROWIŃSKI