Strona domowa » Polityka » Rozmowa z Tomaszem Porębą, posłem PiS do Parlamentu Europejskiego

Rozmowa z Tomaszem Porębą, posłem PiS do Parlamentu Europejskiego

Europa musi patrzeć także na Wschód

– Panie Pośle obserwował Pan w Kijowie protesty Ukraińców sprzeciwiających się prorosyjskiemu kierunkowi jaki obrały władze kraju. Ostatnie wydarzenia spowodowały, że cały świat zwrócił uwagę na naszych sąsiadów. Sytuacja zmienia się dynamicznie. Mam jednak nadzieję, że kiedy ukaże się nasza rozmowa na Ukrainie wygasną już starcia zbrojne. Jak Unia Europejska może pomóc Ukraińcom?

– Wykorzystując bierność Europy, Janukowycz doprowadził do rozlewu krwi. Reakcja Unii Europejskiej w tej sprawie nastąpiła zdecydowanie za późno. W tej chwili najważniejszym zadaniem jest zapewnienie integracji terytorialnej Ukrainy i zapobieżenie zastosowaniu siły zbrojnej. Brak reakcji Rosji na dotychczasowe apele społeczności międzynarodowej reprezentowanej przez takie organizacje jak ONZ, NATO czy UE jasno pokazuje potrzebę podjęcia dużo dalej idących działań. Dziś niezbędne wydaje się wprowadzenie ostrych sankcji wobec Federacji Rosyjskiej w sferze ekonomicznej, politycznej oraz symbolicznej. UE jest dziś głównym partnerem handlowym Rosji i to właśnie wprowadzenie przez Wspólnotę ograniczeń w tym zakresie byłoby dla Władimira Putina najbardziej dotkliwe. Trzeba zauważyć, że UE to główny odbiorca surowców UE i w ten sposób pośrednio finansuje modernizację rosyjskiej armii, która staje się najważniejszym narzędziem polityki zagranicznej Kremla.

– Był Pan świadkiem wydarzeń w najbardziej gorącym okresie na Majdanie. W mentalności wielu Polaków Ukraina wydaje się nam lekko zacofana i zaniedbana, ale po pomarańczowej rewolucji wydawało się, że już prawa człowieka są tam respektowane. Jakie są szanse na ustabilizowanie polityczne u naszych sąsiadów ?

– Kilka tygodni temu wraz z przedłużaniem się protestów szanse na pokojowe ustabilizowanie sytuacji malały coraz bardziej. Dopiero liczba ofiar i determinacja protestujących skłoniły Unię Europejską do konkretnych działań, które pozwoliły zatrzymać przemoc. Jednak to odwaga i wytrwałość Ukraińców, a nie spóźniona interwencja europejskich polityków doprowadziły do realnej zmiany sytuacji. Dziś niezwykle ważne jest uniknięcie konfliktu zbrojnego – widać, że nowe ukraińskie władze wyciągnęły wnioski z sytuacji w Gruzji i nie dają się sprowokować Putinowi, który wyraźnie zmierza do dezintegracji Ukrainy. Należy podkreślić, że konflikt na Krymie jest swego rodzaju testem, za pomocą którego Putin sprawdza, jak daleko może się posunąć. Jeżeli uznamy, że Rosja może ingerować w wewnętrzną politykę państw, w których mieszka mniejszość rosyjska, to Rosja już niebawem może podjąć podobne działania wobec np. państw bałtyckich: Litwy, Łotwy czy Estonii. Niestety bieg wydarzeń pokazuje jasno, że dziś, aby powstrzymać działania Rosji, które destabilizują sytuację w Europie, zagrażając także naszemu bezpieczeństwu potrzebne są szybkie, realne decyzje. Brak działań dla tego typu postępowania spowoduje dalsze, negatywne i trudne do przewidzenia konsekwencje.

– Towarzyszył Pan również podczas tych wydarzeń Jarosławowi Kaczyńskiemu, który jako pierwszy z polskich polityków udał z wizytą udzielając wsparcia Ukraińcom. Czym były te spotkania, jak również późniejsze wizyty polskich polityków dla liderów ukraińskiej opozycji?

– Poparcie unijnych polityków dla demokratycznych przemian na Ukrainie jest bardzo ważne dla tamtejszej opozycji. Podczas spotkań z przedstawicielami Batkiwszczyny nowego premiera Arsenija Jaceniuka i UDAR-u Witalija Kliczki usłyszeliśmy podziękowania za wsparcie i prośbę o to, by zachodni politycy przybywali na Euromajdan. Należy pamiętać, że protesty na Ukrainie rozpoczęły się po niepodpisaniu przez Janukowycza umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Ludzie, głównie młodzi, czują się oszukani, bo prezydent Janukowycz zabił marzenia milionów Ukraińców o zintegrowanej z Europą, wolnej, demokratycznej Ukrainie. Ci ludzie nie ustąpili i nie ustąpią. Ważne, by wiedzieli, że Europa z nich nie zrezygnowała. Istotne było także spotkanie z córką więzionej wówczas Julii Tymoszenko, Jewhieniją. Był to wyraźny sygnał zarówno dla opozycji jak i dla obozu rządzącego, że nie ma przyzwolenia na represjonowanie przeciwników politycznych i ewidentne łamanie praw człowieka. Dziś, w świetle dramatycznych wydarzeń na Krymie, wizyty zagranicznych polityków są istotnym sygnałem poparcia dla przemian zachodzących na Ukrainie. Należy jednak podkreślić, że obecnie kierunkiem obieranym przez najważniejszych światowych polityków powinien być nie Kijów, ale Moskwa, gdyż to tam znajduje się faktyczne źródło napięcia.

– Unia Europejska przyjęła już budżet. Jakie są jego główne założenia ?

– W październiku 2013 r. Parlament Europejski przyjął nowe zasady dla polityki spójności na lata 2014-2020, na którą Unia Europejska dla wszystkich państw przeznaczy 325 mld euro, czyli 34 procent całego budżetu. Fundusze strukturalne i inwestycyjne Unii Europejskiej służą przede wszystkim wyrównywaniu poziomu życia mieszkańców poszczególnych regionów i wspieraniu wzrostu gospodarczego. W latach 2014-2020 jedna trzecia unijnego budżetu przeznaczona będzie na tworzenie miejsc pracy, zwalczanie bezrobocia wśród osób młodych, wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw, zwalczanie skutków zmian klimatu, innowacje i transport przyjazny środowisku. Po prawie dwóch latach pracy przygotowano nową reformę, która z jednej strony ma uprościć korzystnie z funduszy europejskiej, z drugiej strony jednak stawia beneficjentom nie tylko wysokie wymagania, ale narzuca też szereg ograniczeń wynikających z tzw. koncentracji tematycznej, których należy przestrzegać inwestując europejskie pieniądze. Uruchomienie funduszy uzależnione również będzie od spełnienia szeregu warunków ex-ante, które mają zapewnić realizację postawionych celów. Nowa polityka spójności jest o wiele bardziej rygorystyczna niż do tej pory.

– W nowym okresie programowania punkt ciężkości wyraźnie przesunięty jest z finansowania infrastruktury w kierunku finasowania badań i rozwoju, wspierania gospodarki niskoemisyjnej czy odnawialnych źródeł energii.

Porebna_2– W nowej perspektywie finansowej obniżony został poziom tzw. cappingu (z 3,8 proc. na 2,35 proc), czyli maksymalnego pułapu, jaki może osiągnąć alokacja dla państwa członkowskiego. Według tej stawki wyliczona została nowa koperta dla Polski (72,7 mld euro), która według wcześniejszych zasad prawdopodobnie mogłaby być większa. Co więcej, ramach powyższej kwoty zostały wyodrębnione obligatoryjne transfery np. do instrumentu „Łącząc Europę, czy na Europejski Fundusz Pomocy Najbardziej Potrzebującym a także na pomoc techniczną z inicjatywy Komisji w wysokości 0,35 proc. alokacji i na działania innowacyjne z inicjatywy Komisji Europejskiej w dziedzinie zrównoważonego rozwoju obszarów miejskich. Wszystkie te programy, zarządzane bezpośrednio przez Komisję Europejską, pomniejszają dostępną alokację dla Polski o około 4,6 mld euro, co oznacza, że polskich regionów i miast w ramach Umowy Partnerstwa trafi tylko 68 mld euro. Od tej kwoty odliczyć należy oczywiście wkład własny Polski, czyli składkę do budżetu Unii Europejskiej, szacowaną dzisiaj na ok. 3 mld euro rocznie co w skali 7 lat trwania perspektywy finansowej da kwotę 21 mld euro. To tyle, jeśli chodzi o kwoty w nowym budżecie UE.

– Nas co przeznaczymy te pieniądze?

– Jeśli natomiast mówimy o nowych zasadach wydatkowania pieniędzy to przede wszystkim nie udało się wykreślić najbardziej kontrowersyjnej zasady nowej polityki spójności, czyli tzw. warunkowości makroekonomicznej, forsowanej przez państwa będące płatnikami netto, czyli np. Niemcy i Francję. Zasada ta umożliwia Komisji Europejskiej zawieszanie funduszy unijnych państwom, które nie przestrzegają dyscypliny finansowej. W drodze negocjacji udało się ją jedynie nieznacznie osłabić, co oznacza, że Komisja Europejska podejmując decyzję o zawieszeniu funduszy dla jakiegoś kraju będzie musiała o tym poinformować i wyjaśnić powody komisji Parlamentu Europejskiego ds. rozwoju regionalnego. Trudniej będzie też zawieszać fundusze krajom, które mają wysokie bezrobocie i zmagają się z kryzysem przynajmniej przez dwa lata.

– Z czym się to wiąże ?

– Zawieszanie płatności czy nawet odebranie części funduszy będzie również możliwe, jeżeli w 2019 r. Komisja Europejska stwierdzi, że Polska nie przestrzega stopnia realizacji wyznaczonych wcześniej celów rozwojowych. Utrzymano również tzw. system korekt finansowych netto, czyli corocznego weryfikowania stanu finansowania projektów i odbierania krajowi pieniędzy, jeśli w inwestycji znaleziono błędy. Parlamentowi nie udało się wykreślić korekt netto z rozporządzenia a jedynie ograniczyć je do danego wydatku. Nowe zasady to również nowe utrudnienia w wykorzystywaniu funduszy. Wspomniana już wyżej koncentracja funduszy na narzuconych celach tematycznych i związane z tym pułapy finansowe ograniczają regionom inwestycje w pozostałych obszarach, co oznacza np. mniej możliwości finansowania infrastruktury sportowej, turystyki czy dróg lokalnych. Na takie przedsięwzięcia pozostanie już bardzo mało pieniędzy. Będzie można finansować mniejsze projekty w dziedzinie rekreacji i sportu, jednak pod warunkiem, że przeciwdziałają one wykluczeniu społecznemu. Radykalnie został też obniżony poziom zaliczek z 7-10 procent do 1,5 proc.

– Udało się jednak wynegocjować także postulaty ważne dla Polski ?

– W porozumieniu wynegocjowanym między Parlamentem Europejskim, Komisją i Radą udało się jednak uwzględnić szereg postulatów ważnych dla Polski. Przede wszystkim utrzymany został dotychczasowy poziom współfinansowania inwestycji z pieniędzy unijnych – 85 proc. wartości inwestycji. Początkowo Komisja Europejska proponowała obniżenie tego progu do 70 proc. Utrzymana została też kwalifikowalność podatku VAT, co oznacza dalszą możliwość jego refundowania. Ponadto, wśród priorytetów inwestycyjnych Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego znalazły się inwestycje w dystrybucję, magazynowanie i przesył energii, zarówno elektrycznej, jak i gazu a także możliwość finansowania rozwoju i remontów systemu kolejowego. Co najmniej 5 proc. EFRR przeznaczone ma być na zrównoważony rozwój obszarów miejskich. Wprowadzono również możliwość wspierania efektywności energetycznej w sektorze publicznym i mieszkaniowym (np. ocieplanie budynków).

– To infrastruktura, a ludzie ?

– Ważne jest również utworzenie nowego instrumentu na rzecz walki z bezrobociem osób młodych w wieku od 15 do 24 lat, przeznaczonego dla regionów, w których bezrobocie przekracza 25 procent. Polska otrzyma 181 mln euro a pomoc trafi do 10 województw, w tym do Podkarpacia, które reprezentuję. Na wsparcie mogą też liczyć duże przedsiębiorstwa, ale tylko w przypadku, gdy realizują ważne dla społeczności lokalnej inwestycje. Polityka spójności nadal pozostaje najważniejszym narzędziem inwestycyjnym i motorem rozwoju gospodarczego i to nie tylko w nowych państwach członkowskich.

– Udało się Panu Posłowi doprowadzić do debaty na temat Karpat. Co to oznacza? Skąd pomysł na promocję tego regionu?

– Cieszę się, że po moich wieloletnich staraniach doszło do pierwszej w historii Parlamentu Europejskiego debaty na temat Karpat. Dotychczas PE zajmował się innymi regionami i opracowywał dla nich strategie. Mają je regiony Dunaju, Bałtyku i Morza Śródziemnego. Mam nadzieję, że przyszedł wreszcie czas na Karpaty, by także miały osobną strategię rozwoju. Wierzę, że ta debata będzie sygnałem dla Komisji Europejskiej i Rady do podjęcia działań nakierowanych na opracowanie strategii UE dla Karpat.

– Z Pana Posła inicjatywy Parlamencie Europejskim 3 grudnia odbyła się konferencja dotycząca opracowania strategii makroregionalnej Unii Europejskiej dla regionu Karpat. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele ministerstw a także prezydencji litewskiej, Komisji Europejskiej i Komitetu Regionów.

– Karpaty to spójny obszar, który wymaga szczególnej uwagi ze strony UE oraz skoordynowanego wsparcia w ramach polityki europejskiej. Karpaty nie znajdowały się dotąd w obszarze zainteresowań Parlamentu Europejskiego. Swoje strategie mają regiony Dunaju, Bałtyku i trwają właśnie prace nad strategiami dla Morza Adriatyckiego oraz Morza Jońskiego. Mam nadzieję, że przyjdzie wreszcie czas na Karpaty, by także miały osobną strategię rozwoju. Chciałbym również, by Podkarpacie było regionem wiodącym we wszystkich działaniach służących rozwojowi Karpat. Obejmują one najbiedniejsze tereny UE, które borykają się z problemami porzucania ziemi, dużych migracji ludności w związku z brakiem perspektyw zawodowych w regionie, deforestacji, nadmiernego zanieczyszczenia środowiska, nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych, niedoborów infrastrukturalnych. Strategia Karpacka to wyjątkowa szansa na wyrównanie, wciąż kolosalnych, różnic rozwojowych między poszczególnymi regionami.

Porebna_3– W konferencji wzięli udział przedstawiciele wszystkich państw karpackich reprezentujący zarówno ministerstwa jak i lokalne samorządy. O konieczności współpracy karpackiej przekonywał również Vicente Rodriguez Saez z departamentu ds. polityki regionalnej Komisji Europejskiej.

– Saez mówił, że współpraca regionalna w Karpatach jest bardzo ważna z punktu widzenia nowej współpracy w polityce spójności. Wskazywał, że zarówno strategia dunajska jak i bałtycka przyniosły bardzo dobre rezultaty. Zaznaczył, że powstanie strategii to przede wszystkim potrzeba ogromnego zaangażowania politycznego ze strony wszystkich państw, które chcą być jej uczestnikami. Znaczenie strategii karpackiej podkreślała także Danuta Hübner. Powiedziała, że istnieje ogromny kapitał współpracy, na którym można budować koncepcję rozwoju w tym regionie, stąd też warto jest pokusić się o jeszcze większe zacieśnienie współpracy o wspólną wizję, wspólną strategię, ponieważ już przed kilkoma laty zdano sobie sprawę z tego, że wspólne wyzwania to również wspólne szanse. Profesor Ryszard Legutko wskazywał na ogromne bogactwo historyczne obszaru Karpat, sięgające czasów I Rzeczpospolitej i wielki kapitał ludzki tego regionu. Powiedział, że to jest wielka wartość, gdy spojrzymy na współczesną Europę, dlatego trzeba ją rozwijać i strzec przed nadmierną inżynierią społeczną.

– Kilka dni po konferencji w Brukseli spotkał się Pan w Strasburgu z unijnym komisarzem ds. polityki regionalnej Johannesem Hahnem.

– Podczas spotkania przekazałem na ręce komisarza Hahna deklarację w sprawie ustanowienia strategii makroregionalnej dla Karpat, która została przyjęta podczas grudniowej konferencji. Ustanowienie strategii karpackiej nie będzie łatwe, ale jest możliwe. Konieczne są dalsze spotkania zarówno w Brukseli jak i w Polsce oraz innych krajach regionu, które pomogą wypracować mapę drogową działań na jej rzecz. Komisja Europejska potrzebuje wyraźnego sygnału: strategia makroregionalna dla Karpat jest potrzebna i oczekiwana w Europie Środkowo-Wschodniej. Komisarz Hahn podkreślał przede wszystkim konieczność zaangażowania ze strony państw członkowskich, zwłaszcza na szczeblu rządowym i samorządowym. Bez tego szanse na ustanowienie strategii znacznie zmaleją. Dodał, że nie jest przeciwnikiem strategii karpackiej, lecz podkreślił, iż jednym z warunków jej powstania jest znalezienie wspólnych z istniejącą już strategią dunajską obszarów, które wzajemnie się uzupełniając, wzmocnią rozwój tej części Europy. Karpaty to region o strategicznym znaczeniu dla UE, stanowiący wschodnią granicę wspólnoty.

– Czy jest szansa na wdrożenie programu, który mógłby wypromować ten region? Jakie mogą być korzyści dla regionu z realizacji Strategii Karpackiej?

– Strategia makroregionalna to wielopoziomowa forma współpracy prowadząca do koncentracji funduszy w danym regionie. Byłaby to szansa na dofinansowanie kluczowych projektów z punktu widzenia Podkarpacia, przede wszystkim w zakresie infrastruktury transportowej. Istotną częścią wizji rozwoju Karpat powinna być Via Carpatia, która byłaby swoistym kręgosłupem tej części naszego kraju. Strategia umożliwiłaby także skuteczną walkę z wieloma problemami, z jakimi dziś boryka się nasz region, m.in. bezrobociem, porzucaniem ziemi czy dużymi migracjami ludzkimi w związku z brakiem perspektyw zawodowych.

– Unia Europejska nie przyjęła do realizacji Via Carpatia. Co to oznacza dla Podkarpacia ? Czy jest szansa na zmianę tej decyzji?

– Rozporządzenie TEN-T określa unijne priorytety transportowe do 2030 roku. Od wielu miesięcy apelowałem do rządu o większe zaangażowanie w unijne negocjacje, gdyż kolejna rewizja tego rozporządzenia nastąpi dopiero za 10 lat. Niestety, rząd wykazał się kompletną biernością zarówno na etapie negocjacji z Komisją Europejską w 2010 roku jak i później, podczas rozmów w ramach tzw. trilogu. W efekcie przyjęto rozporządzenie, które w praktyce oznacza dalszą peryferyzację Polski Wschodniej. W najbliższych latach znów ominą nas trasy szybkiego ruchu i kolei. Najpoważniejszą inwestycją na ścianie wschodniej będzie modernizacja korytarza kolejowo – autostradowego przebiegającego przez Kraków, Rzeszów i Przemyśl.

– Czy trzeba będzie jednak budować te drogi za pieniądze z budżetu krajowego, by nie tracić czasu?

– Polski odcinek szlaku Via Carpatia – S19 – został wpisany przez nowe władze Sejmiku Województwa Podkarpackiego na listę przedsięwzięć strategicznych do negocjacji kontraktu terytorialnego. Daje to nadzieję na budowę tej drogi w ramach dofinansowania pochodzącego zarówno ze funduszy budżetowych jak i z unijnego Funduszu Spójności.

– Jak ocenia Pan sytuację blokady dotacji dla Podkarpacia?

– Wstrzymanie pieniędzy europejskich to efekt afery korupcyjnej w sejmiku wojewódzkim rządzonym jeszcze do niedawna przez koalicję PO-PSL-SLD. Komisja Europejska, po informacjach prasowych o korupcji w Urzędzie Marszałkowskim, natychmiast – zresztą zgodnie z procedurą – wstrzymała certyfikację pieniędzy dla naszego województwa. Od samego początku podjąłem w Brukseli próbę ustalenia, jaka jest skala zagrożenia, jeśli chodzi o możliwość utraty tych funduszy.

– Co udało się zrobić już w tej sprawie, by odblokować te fundusze?

– Po ostatnim, kolejnym już zresztą spotkaniu z Patrickiem Amblardem, dyrektorem wydziału ds. Polski w Komisji Europejskiej, wyszliśmy z marszałkiem Ortylem i przewodniczącym Buczakiem przekonani, że w ciągu najbliższych tygodni dojdzie do odblokowania pieniędzy dla Podkarpacia. I tak się stało. Unijne fundusze nie wrócą do Brukseli, ale zostaną na Podkarpaciu, gdzie wierzę, że zostaną dobrze spożytkowane. Teraz należy je przekazać wszystkim beneficjentom tak, aby mogli jak najszybciej rozpocząć zaplanowane inwestycje. Komisja pozytywnie oceniła informacje przedstawione przez sejmik województwa podkarpackiego, w tym także te dotyczące wycofania dofinansowania unijnego dla podmiotów zamieszanych w aferę korupcyjną oraz usprawnień w zakresie selekcji projektów kwalifikowanych do otrzymania dofinansowania z Unii Europejskiej. Urzędnicy Komisji Europejskiej, z którymi prowadziliśmy rozmowy, z uznaniem oceniają także podjęte przez Urząd Marszałkowski kroki administracyjne mające na celu istotne zabezpieczenie i usprawnienie dystrybucji pieniędzy w naszym województwie. Oznacza, że 841 mln zł, które były zablokowane na poziomie Komisji Europejskiej, będą mogły wpłynąć do Polski.

– Zaangażował się Pan także w pomoc producentów wędlin wędzonych metodą tradycyjną. Jak to się stało, że kolejne przepisy wchodzą w życie a zainteresowani przecierają oczy ze zdumienia, bo nikt z nimi nie rozmawiał na ten temat?

– Proponowane przez Komisję Europejską normy dotyczące poziomu substancji smolistych w wędlinach zakładające, że ma być ich nie więcej niż 2 mikrogramy na kg, są nie do spełnienia dla wielu producentów, także z Podkarpacia. Mówiłem o tym podczas spotkania z komisarzem UE ds. zdrowia i ochrony konsumentów Tonio Borgiem. Poinformowałem również, że konsekwencją tego rozporządzenia może być upadek dziesiątek firm i wielotysięczne zwolnienia w tej branży mięsnej. Komisarz Borg zapewnił, że Komisja Europejska jest gotowa wysłać do Polski specjalny zespół techniczny, który wskaże sposoby dostosowania się do nowej dyrektywy bez konieczności zamykania zakładów i zwolnień pracowników. Warunkiem jest jednak inicjatywa polskiego rządu, która musi zwrócić się w tej sprawie do KE. Niestety, rząd Donalda Tuska w dalszym ciągu wykazuje się w tej sprawie bezczynnością.

– Rząd stara się zrzucić winę na producentów wędlin. Jest szansa na zmianę przepisów?

– Jestem w stałym kontakcie z przedsiębiorcami z branży mięsnej, z którymi podejmuję kolejne działania na rzecz ochrony tradycyjnych metod wędzarniczych, interweniując m.in. u premiera Donalda Tuska i ministra rolnictwa. Z apelem w obronie polskich zakładów wędliniarskich do szefa rządu wystąpił także ostatnio prezes PiS Jarosław Kaczyński. Mam nadzieję, że rząd w końcu potraktuje poważnie tę sprawę.

– Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję

TOMASZ ROWIŃSKI