Strona domowa » Kultura » Nowa fala na GoodFest 2014 

Nowa fala na GoodFest 2014 

Na jednej scenie  GoodFest 30 sierpnia spotkały się najgorętsze nazwiska nowej fali  polskiej muzyki: Stara Rzeka, Rebeka, Kaliber 44, Kamp!, Fismoll, Dawid Podsiadło, Curly Heads, Kari, Brodka i Bokka. Artyści wraz z wielotysięczną publicznością zgromadzoną na Stadionie Miejskim na jedną noc zamienili Dębicę w muzyczną stolicę z muzyką alternatywną. Znakomitych artystów, stanowiących niekwestionowaną czołówkę rodzimej sceny zaprosiły Firma Oponiarska Dębica S.A., Goodyear Dunlop Tires Polska oraz Filip Berkowicz, dyrektor artystyczny imprezy.

– Rosnąca z roku na rok publiczność GoodFest oraz wyjątkowe zainteresowanie mediów z całej Polski przekonują, że nasz festiwal trzyma się mocno i jest coraz bardziej rozpoznawalny wśród miłośników muzyki alternatywnej oraz bywalców największych festiwali muzycznych w naszym kraju –  powiedziała Monika Garduła, Menedżer ds. Public Relations Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. – GoodFest na przestrzeni trzech lat zbudował dobrą, silną markę, która zawsze oznacza polską muzykę na najwyższym poziomie. Porównując tegoroczny line-up z repertuarem innych imprez kulturalnych, a także oprawę multimedialną i techniczną, możemy z dumą przyznać, że GoodFest jest jedną z najbardziej prestiżowych imprez muzycznych w Polsce. 

Festiwal rozpoczął występ Kuby Ziołka z projektem Stara Rzeka, w ramach którego nagrał album „Cień chmury nad ukrytym polem”. Utwory z tego krążka wybrzmiały jako pierwsze, wprowadziły publiczność w stan lekkiego transu i niepokoju. To był dobry, 30-minutowy start – silnie transowe, akustycznie folkowe i niekiedy psychodeliczne przywitanie się z fanami muzyki alternatywnej. 

Kiedy na scenie wybrzmiały charakterystyczne dźwięki keyboardu wiadomo było, że za chwilę pojawi się poznański elektryzujący duet Rebeka. „Hellada”, debiutancki album Iwony Skwarek i Bartka Szczęsnego został okrzyknięty przez media muzyczne „jednym z najciekawszych albumów w historii polskiej muzyki”. Nie mogło więc zabraknąć „Melancholii”, „Unconscious”. Taneczne produkcje w połączeniu z żywiołowym występem charyzmatycznej wokalistki, jak zwykle nie rozczarowały fanów. 

– Grało się fantastycznie – powiedziała Iwona Skwarek z zespołu Rekeba, która dała znakomity koncert. – Dębicka publiczność jest naprawdę wyborna. Myślę, że ten festiwal jest świetny choćby ze względu na sam polski line-up. To nie jest muzyka, którą usłyszy się w telewizji, ona wywodzi się z undergroundu, niszy, a mimo wszystko przyciąga ludzi. Mnie to cieszy, to jest fajne i dobre zjawisko, to stworzenie nowej muzycznej sceny i pokazanie, że Polska ma świeży powiew. 

Ważnym punktem festiwalu był występ formacji Kaliber 44, która od niespełna roku przeżywa koncertową reaktywację. Zespół w obecnym składzie Abradab, Joka i DJ Feel-X wciąż podtrzymuje hiphopowy płomień, żarliwy, nieprzewidywalny i ekspresyjny. Za electropopowymi dźwiękami z wpływami nowej fali lat 80-tych może stać tylko jeden zespół – Kamp! Od początku istnienia zespół grał za granicą, stając się tym samym świetnym towarem eksportowym. Dopiero gdy w 2012 r. nagrali swój debiutancki album, na polskim rynku zawrzało. Jeden z recenzentów piszący o zespole dla „Under the Radar” stwierdził, że zespół jest skazany na sukces. Ich występ był bez wątpienia potwierdzeniem tego hasła. 

Po tanecznych i hiphopowych szaleństwach przyszedł czas na Fismoll Arkadiusza Glenska i spokojniejsze dźwięki. Kompletnym zaskoczeniem był występ Dawida Podsiadło. Wokalista w części koncertu zaśpiewał wspólnie ze swoim pierwszym zespołem Curly Heads. Był to jeden z pierwszych występów, podczas którego goście festiwalu usłyszeli singiel promujący zapowiadany na jesień album formacji. Od pierwszej edycji GoodFestu tradycyjnym akcentem festiwalu jest twórcza reinterpretacja utworów Krzysztofa Pendereckiego przez młode pokolenie muzyków kojarzonych ze sceną alternatywną. W bieżącym roku zaproszenie do zmierzenia się z twórczością Mistrza przyjęła Kari, nominowana w 2013 r. do Nagrody Muzycznej Fryderyk w kategorii Debiut Roku. 

– To jest wyjątkowe wydarzenie wyjątkowych ludzi  – powiedziała Kari. – Dla mnie to była wielka radość zagrać tutaj. Ten festiwal wyznacza nowy trend, ponieważ jest dość kameralny w swojej formie, dzięki czemu pozwala się skupić na esencji. 

Brodka wystąpiła jako przedostatnia. Zgromadziła na stadionie tłum fanów nie tylko z Dębicy. Reakcje były do przewidzenia. Zaśpiewała między innymi swoje najlepsze utwory z albumu „Granda”. Dębica doceniła jej wielki talent, kunszt i olbrzymią charyzmę. Nie obyło się bez bisów. 

Bokka to świeża formacja zaskakuje od początku swego istnienia, a zaistnieli zupełnie niedawno, bo świat usłyszał o nich rok temu. Przyjęli konwencję kamuflażu scenicznego, nie ujawniają swoich personaliów, nikt nie widział ich twarzy. Jak twierdzą, liczy się tylko muzyka. W Dębicy nie było inaczej. Była tylko wspaniała muzyka i dziwne, zakrywające ich twarze maski, spod których wydobywały się dźwięki „Town of Strangers”, „Reason” – dźwięki zamykające tegoroczny festiwal. 

Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem koncertów, w strefie VIP, odbył się panel dyskusyjny na temat partnerstwa kultury i biznesu. Bez zaangażowania tych dwóch sfer wiele wydarzeń artystycznych nie mogłoby się odbyć.