Strona domowa » Kultura » Nie tylko dla smakoszy

Nie tylko dla smakoszy

Jesc

Mało kto wie, skąd pochodzi nazwa popularnych produktów lub potraw kulinarnych, np. „ananasa”, „bigosu” czy „żurku”. Jednak kiedy sam mistrz języka profesor Jerzy Bralczyk w barwny,  okraszony anegdotami sposób przybliża Czytelnikom znane i „smaczne słowa”, wszystko staje się jasne. Smakowicie jasne.

 Wydawnictwo BOSZ poleca najnowszą książkę autorstwa profesora Jerzego Bralczyka „Jeść!!!”. To publikacja wyjątkowa pod wieloma względami. Książka ma formę ilustrowanego leksykonu, w którym autor omówił 180 „smacznych słów”. Każde opisane przez Autora hasło zawiera krótką, aczkolwiek treściwą historię pochodzenia wraz z całą gamą odnoszących się do niego przysłów ludowych, zaskakujących skojarzeń czy śmiesznych powiedzonek. To książka dla wszystkich – nie tylko dla smakoszy o czym można się przekonać już po pierwszym haśle – potrawie. 

Ananas. Ta dźwięczna aż do zabawności nazwa pochodzi z jednego z języków indiańskich, Hiszpanie tylko końcowe -s dodali. Wszyscy uznali tę nazwę za trafną i wszędzie, w każdym chyba języku się ją stosuje. W polszczyźnie i w niektórych innych językach było to też określenie szczególnego przysmaku, rosyjski poeta Igor Siewierianin zatytułował jeden z tomików wierszy „Ananasy w szampanie”, u nas do dziś zwłaszcza starsze pokolenie w jedzeniu ananasów widzi znamiona luksusu. Prus pisał, że w Warszawie mówi się ananasowy interes na interes bardzo dobry. Same dobre rzeczy. I jeszcze jakichś zaimkowych nas możemy się tutaj dopatrzyć… A jednocześnie już od dziewiętnastego wieku ananas to także ‘ziółko’, ‘gagatek’, ‘nicpoń’ – wiele synonimów można tu dobrać. Ta wielość czasem wskazuje na różnorodność naszych podejść do wisusów, urwisów i łobuziaków: gagatki ananasy mogą się cieszyć niejaką sympatią, ale o ile w przypadku gagatka można jego czarny charakter wiązać z barwą agatu, to ananas jako ‘urwipołeć’ tłumaczy się trudniej. Może działa tu już sama tylko fonetyczna atrakcyjność, w tym wypadku trochę przewrotna, co niejednokrotnie sprzyja naszej ironiczności? W każdym razie do dziś możemy usłyszeć, że ładny z kogoś ananas…

Książka liczy 240 stron, atrakcyjne wydawnictwo podkreśla twarda okładka.